niedziela, 06 listopada 2011
Dla odmiany - SocKłodz

Przestaję zarzucać drogich Czytelników tekstami, póki jeszcze wszystkich nie zniechęciłem. Jeśli ktoś jest jednak jeszcze zainteresowany pracą mgr, większą ilość artykułów znajdzie tu.

Dla odpoczynku zamieszczam zdjęcie ślicznego murala z Kłodzka.

zsmp

(autorka zdjęcia: Marta)

Fun factoid: ponoć do Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej można było należeć do 35 roku życia.

czwartek, 03 listopada 2011
Mity założycielskie cz.2 + Wystawa Ziem Odzyskanych

Potrzeba mitu matką wynalazków

Wrocław jest miastem o szczególnej historii. Zwłaszcza, jeśli chodzi o XX wiek, doświadczenia stolicy Dolnego Śląska różnią się znacząco od innych polskich miast. Po drugiej Wojnie Światowej, Wrocław na mocy traktatu jałtańskiego dostał się powstającej Polsce Ludowej. Do miana perły w koronie Ziem Odzyskanych, jak nazwano tereny Dolnego Śląska, Pomorza Zachodniego, oraz Warmii ciężko było mu pretendować. Miasto zostało zniszczone w znacznym stopniu - porównywalnie tylko z Warszawą. Jednak, w przeciwieństwie do stolicy, Wrocławia nikt nie żałował. Jeszcze przed wojną miasto było "brunatne", przodowało w poparciu dla idei Trzeciej Rzeszy. W roku 1945 do morza gruzów przybyły masy uciekinierów ze wschodu. Traktowali to miejsce jako tymczasowe - wciąż istniała nadzieja na wojnę bloku wschodniego z Zachodem i strach przed powrotem Niemców i nową tułaczką. Potrzeba było trochę czasu, by władza ludowa okrzepła i ogłosiła swoją ideologię dotyczącą powrotu "Piastowskiego Wrocławia do macierzy".

Propaganda a rzeczywistość
    Propaganda twierdziła, że miasto zostało szybko i w skoordynowany sposób oczyszczone i odbudowane. Jak podawał L. Dąbrowski: „Władze polskie natychmiast po objęciu miasta zorganizowały odgruzowanie ważniejszych ulic i doprowadzenie do użytkowania mniej zniszczonych budynków. Niemal równolegle przystąpiono do prac inwentaryzatorskich. W jesieni 1945 r. rozpoczęła swą działalność Wrocławska Dyrekcja Odbudowy, a w marcu 1946 r. - Biuro Planu Wrocławia (przy Regionalnej Dyrekcji Planowania Przestrzennego”. Co innego mówią fakty: w latach powojennych we Wrocławiu panował chaos. Odgruzowanie polegało na rabunkowej rozbiórce budynków, w celu uzyskania cegieł na odbudowę Warszawy (w latach 1949-53 w ten sposób zdobyto ich 500 milionów sztuk). W ten sposób, poprzez destrukcję budynków bez większego planu, ilość gruzu nawet rosła, by zalegać nawet na głównych ulicach. W roku 1956 we Wrocławiu znajdowało się ok. 6 milionów metrów sześciennych gruzu.  Zorganizowane prace prowadzono tylko w ramach przygotowań do Wystawy Ziem Odzyskanych. Miasto udało się oczyścić całkowicie dopiero na początku lat sześćdziesiątych – zajęło to nowym władzom ponad piętnaście lat.
    Zniszczenie większości miasta postawiło nową władzę przed wielkimi wyzwaniami, oraz możliwościami. Należało stworzyć wiele rozwiązań architektonicznych, urbanistycznych, odbudować większość miasta itp. Przeważająca część obecnego miasta Wrocławia powstała w latach 1945-1989. Nawet w okolicach rynku widać rękę socjalistycznych architektów - plac Nowy Targ, ulica Kuźnicza i szczególne osiągnięcie, Kościuszkowska Dzielnica Mieszkaniowa. Jak podawał L. Dąbrowski: „Plan przebudowy miasta, wykonany już w pierwszych latach powojennych (marzec 1946 - lipiec 1949) wskazywał, jak usunąć sprzeczności kapitalistycznej zabudowy struktury miasta. Pilność potrzeb wynikała z różnorodnych potrzeb odradzającego się życia we Wrocławiu.”

Pole do popisu dla Polski Ludowej
    Monumentalny przykład socarchitektury to oczywiście plac Grunwaldzki, który powstał w roku 1945 jako lotnisko dla Festung Breslau, poprzez zrównanie z ziemią całego kwartału gęstej zabudowy. Przy nim widać osiągnięcie z lat siedemdziesiątych - tak zwany Manhattan, a popularnie "sedesowce". W mieście powstało również wiele budynków, które wprowadzały nietypowe rozwiązania, jak chociażby Trzonolinowiec.
    Miasto, odzyskane po latach, potrzebowało pewnego mitu założycielskiego, narracji, która je oswoi i rozwieje odium miasta na wskroś niemieckiego. Jak pisze profesor Zawada: „Jeszcze w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych zrobiono niemało, by przeszłość Wrocławia opowiedzieć jako wzruszającą legendę. Począwszy od tego stałego elementu wszystkich opowieści, jaki stanowiło pojawienie się we Wrocławiu dnia 9 maja, co zawsze było podkreślane, tak zwanej Grupy Operacyjnej Pełnomocnika Rządu na Miasto Wrocław z Bolesławem Drobnerem na czele.”

    Wiązało się to z podstawowym mitem o odbudowie ze zgliszcz, dobrych gospodarzach i zwycięstwie gospodarki uspołecznionej. W tych czasach propaganda obligowała twórców do pisania zgodnie z linią ideologiczną partii. W pierwszych latach po wojnie ukazały się dwa utwory, których akcja działa się w odbudowywanym Wrocławiu. Są to Uliczka klasztorna i Notatki wrocławskie Anny Kowalskiej.


WYSTAWA ZIEM ODZYSKANYCH
    W 1948 roku odbyła się we Wrocławiu Wystawa Ziem Odzyskanych, która miała za zadanie oswoić nowe tereny, ale przede wszystkim legitymizować prawa Polski do nich. Do tej pory widać jej echa - do dzisiaj jednym z symboli miasta jest Iglica, ponadto na terenie wystawy wciąż stoją socrealistyczne rzeźby Ksawerego Dunikowskiego, a w budynkach wystawowych mieści się Wytwórnia Filmów Fabularnych. W powojennej, zniszczonej Polsce, wystawa przyćmiewała wszystko prawdziwym rozmachem. „WZO była wielkim przedsięwzięciem propagandowym. Zaangażowano przy niej setki artystów, którzy malowali plakaty i obrazy, rzeźbili figury realistyczne i alegoryczne, na plastycznych mapach dowodząc wyższości polskiej gospodarki nad gospodarką niemiecką. Jan Cybis, Stanisław Dawski, Xawery Dunikowski, Eryk Lipiński, Jerzy Wolff, Stanisław i Wojciech Zamecznikowie, dziesiątki największych i mniejszych wówczas artystów. Pisząc o wystawie, używano metafory księgi. "Zwiedzać wystawę to jakby szybko czytać wielką księgę o Polsce"
- pisali z entuzjazmem dziennikarze. "Będziemy wspólnie czytać tę księgę" — mówili organizatorzy. "Przewróćmy kolejną stronę tego eseju o współczesnej Polsce" — zachęcali przewodnicy. Jednak bardziej niż Ziemiami Odzyskanymi wystawa zajmowała się przewagami najlepszego ustroju na świecie, który właśnie nastał w Polsce”. Cała impreza była podporządkowana propagandzie sukcesu. Na Wystawie prezentowano dokonania odrodzonej Polski Ludowej, konfrontując je z osiągnięciami Trzeciej Rzeszy, marnującej potencjał Wrocławia. W założeniu miała pokazać, że nowymi terenami Polska gospodaruje lepiej niż ancien régime, a tym samym miała unaocznić fakt, że Polska słusznie je otrzymała.  ”Wystawa miała udowodnić przede wszystkim Niemcom, że nie tylko kamienie we Wrocławiu mówią po polsku. W pawilonie poświęconym Odrze umieszczono wielki napis "Odra szumi po polsku". Pokazywany film dowodził, że Odra "w granicach niemieckich nie mogła być wykorzystywana jako linia komunikacyjna, a Śląsk dusił się gospodarczo". Plansze w pawilonie górniczym wyszydzały "rabunkową gospodarkę Niemców w kopalniach". Szereg map ilustrowało tezę, że "opanowanie ziem nad Odrą zawsze prowadzi Niemcy do agresji na całość ziem polskich". "Przed wojną - tłumaczyli przewodnicy - ziemie zachodnie były bazą imperializmu niemieckiego, dopiero nowy ustrój społeczny Polski Ludowej wyzwolił na ich terenie niespożyte siły energii dla twórczej i pokojowej pracy. Fabryka, która produkowała peryskopy dla U-Bootów, w Polsce wytwarza mikroskopy do badań naukowych. Dawna wytwórnia cyklonu produkuje nawozy sztuczne. A przemysł papierniczy zamiast dostarczać papier na druk "Mein Kampf", dostarcza go na podręczniki szkolne"”.

Wrocław na pokaz
Wystawa pochłonęła wiele funduszy, jednak cele propagandowe młode państwo polskie stawiało najwyżej. Na czas trwania eventu wrocławianie mogli korzystać z prądu przez całą dobę, dobrze zaopatrzonych sklepów, odgruzowanych ulic. Po zakończeniu wystawy odgruzowywanie zarzucono na kilka lat, a sklepy i elektrownie wróciły do poprzedniej bylejakości. „Pierwszy budżet WZO - 43 mln zł - w 1947 roku uznano za zbyt wysoki. W 1948 roku rósł błyskawicznie - 113 mln na uporządkowanie Wrocławia, 51 mln na zabezpieczenie terenów wystawowych, łącznie ponad 700 mln zł. Na urządzenie trawników, plant i skwerów zużyto 100 tys. kwiatów i 2 t nasion trawy. 21 kwietnia, gdy zaczęto porządkować plac pod 48 pawilonów przemysłowych (dzisiejsza nowa część wrocławskiego zoo), pełno jeszcze było na nim zapór przeciwczołgowych, zniszczonego sprzętu wojskowego i nierozbrojonych min. 21 lipca wybudowane na placu wystawowe miasteczko było gotowe na przyjęcie gości.”

    Decyzję o Wystawie podjęto we wrześniu 1947. W pierwotnych założeniach impreza miała mieć wydźwięk antyniemiecki, ale także miała pokazywać związek tych ziem z „Macierzą”, oraz siły i stabilności Polski. Plany zostały zmienione z powodu nowych wiatrów w polityce międzynarodowej i krajowej. Niemcy Wschodnie okazały się sojusznikami, a prawdziwymi wrogami stał się imperializm dawnych aliantów. Zmiany wprowadzano prawie w ostatniej chwili. Podkreślano rolę Związku Radzieckiego w przejmowaniu Ziem Odzyskanych i wykorzystywaniu ich potencjału. Zlikwidowano też osobną wystawę stworzoną przez grupę żydowską. Ostatecznie  na Wystawę Ziem Odzyskanych składały się trzy części: Teren A – opowiadający o powrocie Polski na Ziemie Odzyskane i o zniszczeniach wojennych,  Teren B – część społeczno-gospodarcza, Teren C – tematyka odbudowy Wrocławia.
Teren A obejmował, oprócz ekspozycji artystycznych, wystawy tematyczne: „Zniszczenia”, „Ludność”, „Dochód społeczeństwa”, „Jedność Śląska”, „Węgiel”, „Odra i komunikacja”, „Wybrzeże, porty, eksport”, „Wyżywienie i rolnictwo”, „Przemysł” oraz „Człowiek”. Teren B zawierał prezentacje wyrobów (także prywatnych!) z regionów objętych nową polską administracją. Teren C zawierał zdjęcia i prezentacje ukazujące dokonania w odgruzowywaniu miasta.
    Do dziś nad miastem góruje Iglica - stalowy maszt o wysokości 96m (wyższy niż katedra na Ostrowie Tumskim) i wadze 40 ton, zaprojektowany przez prof. inż. Stanisława Hempela, a wykonany przez Mostostal. Powstał 3. lipca 1948 przed wspomnianą Wystawą Ziem Odzyskanych. Strzelisty kształt miał symbolizować rozwój i dążenia odrodzonej Polski, a potrójna podstawa – trzy filary ustroju: robotników, chłopów i inteligentów. Co ciekawe, iglica wstępnie miała 106 metrów wysokości, jednak 20 lipca, dwa dni przed otwarciem Wystawy (zaplanowanym na Święto Odrodzenia Polski - rocznicę podpisania manifestu PKWN), gwałtowna burza uszkodziła konstrukcję wieży, czyli system luster stworzony do pokazów świetlnych. Zagrażało to życiu zwiedzających, wiec 12/13 października lustra zostały zdjęte przez dwóch studentów UJ Wojciecha Niedziałka i Zbigniewa Jaworowskiego, którzy przy użyciu nowoczesnych technik wspinaczkowych wspięli się na szczyt iglicy. Wspinaczka trwała ponad 24 godziny w deszczu i wietrze.


BIBLIOGRAFIA:

Przemiany oblicza urbanistycznego Wrocławia, L. Dąbrowski,  [w:] Wrocław. Rozwój miasta w Polsce Ludowej, pod red. Bolesława Siwonia, PWN, Warszawa 1971

Encyklopedia Wrocławia pod. red. Jana Harasimowicza, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2001

Mity założycielskie powojennego Wrocławia, [w:] Przestrzenie komunikowania, pod. red. dr. Igora Borkowskiego i dr Kariny Stasiuk-Krajewskiej, Wrocław 2009

Gazeta Wyborcza o WZO


WZO na Socwroc:

Część pierwsza

Część druga

 

TEKST JEST FRAGMENTEM PRACY MAGISTERSKIEJ OBRONIONEJ W PAŹDZIERNIKU 2011 NA DZIENNIKARSTWIE I KOMUNIKACJI SPOŁECZNEJ UWR.

WIĘCEJ ARTYKUŁÓW TU

Po 1. listopada

Wpis tematyczny i prawie aktualny, powstał po spacerze po Cmentarzu Osobowickim 1.11.2011.

Na początek, niedaleko wejścia, tablica upamiętniająca poległych milicjantów.

milicja

Bardziej w głębi znajduje się pomnik czczący powrót do Macierzy, w sam raz w nawiązaniu do niedawnego tekstu.

zasłużonym

zasłużonym

Natomiast całkiem w na końcu cmentarza możemy znaleźć orła bez korony oraz tablicę dla bohaterskich żołnierzy KBW.

orzeł

kbw

Jak podaje Mała Encyklopedia Wojskowa (tom 2, Warszawa 1970, s. 96.): "Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego – specjalna formacja wojskowa wchodząca w skład Sił Zbrojnych PRL, powołana do likwidacji reakcyjnego i antypolskiego podziemia zbrojnego, występującego przeciwko ludowemu państwu w latach walki o utrwalenie władzy ludowej (1945-1948), a także dla zapewnienia porządku wewnętrznego oraz ochrony ważnych obiektów państwowych, urządzeń gospodarczych, komunikacyjnych, w tym magistral kolejowych i głównych szlaków komunikacji kołowej itp. "

 

 

Dzięki wielkie dla Ramiusa  za cynk, bez którego nie wiedziałbym gdzie i czego szukać, a ta notka by nie powstała!

wtorek, 01 listopada 2011
Mity założycielskie: Piastowski Wrocław

macierz

Powojenne propaganda miała przed sobą kilka zadań. Po pierwsze: uzasadnić prawa Polski do terenów otrzymanych po konferencji w Jałcie, po drugie: odwrócić uwagę od ziem utraconych na wschodzie. Na ten, zdawałoby się nierozwiązywalny problem, propaganda znalazła receptę: „powrót do piastowskich granic”. Było to nadużyciem, gdyż na przykład Ziemia Kłodzka nigdy do Polski nie należała, a od 1945 roku znalazła się w jej granicach.
    Powyższym celom służyło zawłaszczenie języka. Stąd „Ziemie Odzyskane” i „Piastowski Wrocław”, którego średniowieczną historię mocno akcentowano. Nieprzypadkowo miejscowy browar nosił nazwę „Piast”, tak jak jedna ze spółdzielni mieszkaniowych, koło dworca do dziś znajduje się „Dom Wypoczynkowy Piast”, a podróżnych witał neon „Witamy w piastowskim Wrocławiu”. Należy przyznać, że nie był to oryginalny wymysł propagandy, gdyż retoryką piastowskiego Wrocławia posługiwano się też przed wojną, jednak dopiero po 45 zostało to zaakcentowane z pełną mocą. Dodatkowo, nadano temu marksistowski wydźwięk: „Eksponowaniu piastowskich korzeni miasta i przedstawianiu jego powojennego losu jako „powrotu do Macierzy” towarzyszyło powoływanie się na „sprawiedliwość dziejową””.

Jak to wyglądało naprawdę?
Za czasy piastowskie we Wrocławiu przyjęto lata 990-1335. Gród wrocławski, którego zalążkiem były osady na Ostrowie Tumskim, dostał się pod panowanie Mieszka I. W roku 1000 Wrocław stał się biskupstwem, podporządkowanym archidiecezji gnieźnieńskiej. Ta relacja pozwoliła mu utrzymać kontakty z Polską nawet po utraceniu Śląska w późniejszych wiekach. Za panowania Piastów, Wrocław był ważnym grodem obronnym, z fortyfikacjami, które sprawdzały się podczas wojen z Czechami i Niemcami.
    W latach 1038-1050 Wrocław znajdował się pod panowaniem Czechów, powrócił od Polski dzięki Kazimierzowi Odnowicielowi. Spór o miasto rozgorzał ponownie, podczas pierwszej polskiej wojny domowej – między synami Władysława Hermana, Zbigniewem i Bolesławem Krzywoustym. W 1109 roku na Śląsk weszły wojska Henryka V, popierającego Zbigniewa. Nie odniosły zbyt wiele sukcesów: po legendarnym oblężeniu Głogowa, oddziały niemieckie próbowały bezskutecznie zdobyć Wrocław. Na temat tego czasu powstała legenda Psiego Pola, czyli bitwy, na której pobojowisku psy żywiły się ciałami martwych Niemców. Taką wersję przytacza Wincenty Kadłubek, jednak nie jest ona potwierdzona przez współczesnych historyków.
    W 1138 roku, po śmierci Bolesława Krzywoustego, rozpoczęło się dzielnicowe rozbicie kraju. Wrocław obejmuje Władysław II, najstarszy syn, który ma zasiąść na tronie króla Polski. Tym samym miasto zyskało rangę rezydencji królewskiej. Władysław II z powodu walk z braćmi o schedę musiał uciekać z kraju, zyskując przydomek Wygnaniec. Jego syn, Bolesław Wysoki, odzyskał miasto po paru latach. Do roku 1190 Wrocław stanowił stolicę całego Śląska, a od tego roku już tylko Dolnego. W tym czasie miasto przeżywało rozkwit pod rządami Henryka Brodatego, stając się rzemieślniczym i handlowym centrum na miarę europejską. W 1249 roku powstało Księstwo Wrocławskie. W tych latach metropolia rosła w siłę. Zbudowano wiele przepraw przez Odrę, zorganizowano handel i rzemiosło, odbywały się targi o zasięgu europejskim. Najazd Tatarów w roku 1241 wymógł budowę murów obronnych. W 1327 roku wskutek decyzji księcia Henryka VI nastąpiło wchłonięcie Nowego Miasta i tym samym Wrocław stał się miastem o powierzchni 133 hektarów i z ludnością 14 tysięcy mieszkańców, prawie wyłącznie polską. Ten czas odpowiedzialny jest również za odrębność Ostrowa Tumskiego: w roku 1310 zamek książęcy został sprzedany kapitule katedralnej – od tej pory cała wyspa należała tylko do biskupa i podlegała jego jurysdykcji. Wrocław, decyzją Henryka VI, w 1327 roku stał się lennem czeskim, a po jego śmierci w 1335 przeszło na własność Jana Luksemburskiego.  Praw do Śląska zrzekł się Kazimierz Wielki w roku 1342.
    Polskie panowanie nad Wrocławiem można zatem liczyć od 990 do 1335. W latach 1335-1526 miasto było czeskie, a do 1740 roku austriackie (w posiadaniu Habsburgów). Następnie miasto przejęły Prusy, które przekształciły się w Niemcy. Można zatem policzyć, iż do roku 1945 Wrocław był polski przez 345 lat, a niemiecki przez  205, lub 419 lat (jeśli liczyć wspólnie z Austrią). Tym samym prawa Polski do Wrocławia da się uzasadnić w ten sposób - wszystko zależy od tego, jak liczyć.

Co nam zostało po Piastach
Piastowie wrocławscy odpowiadają również częściowo za architektoniczny wygląd miasta. Za wytyczenie części dzisiejszych ulic odpowiada Henryk Brodaty, który w roku 1232 nakazał skoncentrować handel na rynku, do którego prowadziły trakty handlowe, dające początek obecnym ulicom: Świdnickiej, Długiej, Ruskiej, Oławskiej i Świętego Mikołaja. Ten sam książę odpowiada ze przebieg ulicy Odrzańskiej, biegnącej do przeprawy przez Odrę, zbudowanej w roku 1241.
    Warto też pamiętać, że do roku 1945 Wrocław nie był czysto niemieckim miastem. Aż do wyzwolenia miasta, Polacy stanowili znaczną część mieszkańców. We wcześniejszych wiekach również byli ważną mniejszością, więc trudno odmawiać Polsce praw do tego miasta. Oczywiście, Niemcy mieli prawa co najmniej nie mniejsze. Jak pisze profesor Zawada: „Dla obserwatora świadomości społecznej o wiele bardziej miarodajne jest stwierdzenie, że u swoich podstaw retoryka ta, uproszczona i zafałszowana, nie była całkowicie pozbawiona argumentacji. W świadomości narodowej kultury istniała bowiem jeszcze pamięć rzeczywistych związków”.

Koszty „sprawiedliwości dziejowej”
Biorąc pod uwagę ilość obywateli niemieckich mieszkających we Wrocławiu, stworzoną infrastrukturę, koszty przesiedleń Niemców, jak i Polaków z Kresów, problemy z organizacją Ziem Zachodnich itp., trudno oprzeć się wrażeniu, że propaganda robiła dobrą minę do złej gry. Polska utraciła Kresy, czyli ziemie będące bardzo ważne dla tożsamości narodowej, a zyskała Dolny Śląsk, Pomorze i Warmię. Setki tysięcy ludzi musiały zostawić swoje rodzinne domy i wyjechać na zachód, do zniszczonych przez wojnę Szczecina, Wrocławia, Olsztyna i Gdańska. Na nowych terenach trzeba było od nowa organizować struktury państwa, władzy i infrastrukturę, przemysł, zaopatrzenie, itp. Trudno było uważać to za zysk i zwycięstwo. Polska nominalnie znalazła się w obozie zwycięzców, jednak w praktyce wyszła z wojny okaleczona, okrojona i zdeptana. Nowe tereny często stanowiły morze ruin, a przybysze nie czuli się jak u siebie, wręcz przeciwnie: panował strach przed powrotem Niemców – równoważony nadzieją powrotu na Wschód. Przekonanie o zbliżającej się nowej wojnie Związku Radzieckiego z Ameryką było powszechna („jedna bomba atomowa i wrócimy znów do Lwowa, jeszcze jedna, byle silna i wrócimy znów do Wilna”). Dodatkowo władze chciały pokazać, że „przyjaźń” ze Związkiem Radzieckim przynosi korzyści, a wszystkie zmiany po wojnie są tak naprawdę dla nas dobre. Te wszystkie cele łączyło w sobie hasło „powrotu do piastowskich granic”. Nowe władze, starały się stworzyć obraz ciągłości państwa polskiego, tak aby PRL był spadkobiercą państwa Piastów, a Wrocław był przedłużeniem piastowskiego grodu. Stąd także określenie „powrotu Wrocławia do Macierzy” oraz z wielką pompą obchodzenia tysiąclecia państwa polskiego w 1966 roku. Do dziś można znaleźć we Wrocławiu pamiątkowe tablice, zawierające te określenia. Jak pisze profesor Zawada: „Propagandowy wizerunek „piastowskiego Wrocławia” miał swoje jak najbardziej realne konsekwencje - stanowił zasadniczą dyrektywę odbudowy miasta. Z tej przyczyny rekonstruowano i odnawiano przede wszystkim gotyckie kościoły, których zadaniem było stworzyć w przestrzeni miejskiej dobitny akcent średniowieczny, dominujący nad pozostałościami architektury XIX wieku, odbieranej jako „pruska””.
   
    Obecnie mit „piastowskiego Wrocławia” nie ma już takiej siły przebicia do powszechnej świadomości - Wrocław kojarzy się raczej z miastem poniemieckim.



BIBLIOGRAFIA:

Encyklopedia Wrocławia pod. red. Jana Harasimowicza, Wydawnictwo Dolnoslaskie, Wroclaw 2001

Historia Wrocławia, Cezary Buśko, Mateusz Goliński, Michał Kaczmarek, Leszek Ziątkowski, Wrocław 2001

Historia Wrocławia w datach, pod red. Romualda Geresa, Wrocław 1996

Mity założycielskie powojennego Wrocławia, Andrzej Zawada [w:] Przestrzenie komunikowania, pod. red. dr. Igora Borkowskiego i dr Kariny Stasiuk-Krajewskiej, Wrocław 2009

Podobną tematykę poruszył też Tajemniczy Wrocław. Polecam!

 

Piastowski Wrocław, Tysiąclecie Państwa Polskiego i Macierz na SocWroc:

Byliśmy, Jesteśmy, Będziemy

Tysiąclecie w Świdnicy

Macierz w Kożuchowie

Macierz we Wrocławiu

Piast

Macierz na Cmentarzu Osobowickim


TEKST JEST FRAGMENTEM PRACY MAGISTERSKIEJ OBRONIONEJ W PAŹDZIERNIKU 2011 NA DZIENNIKARSTWIE I KOMUNIKACJI SPOŁECZNEJ UWR

WIĘCEJ ARTYKUŁÓW TU

09:12, jozjaasz , Teksty
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 31 października 2011
Mało znana powojenna historia UWr

   

Przynależność symboliczna Uniwersytetu Wrocławskiego do PRL jest już przeszłością. W roku 1990 usunięto z nazwy uczelni patrona, Bolesława Bieruta, nadanego 16 kwietnia 1952 roku z okazji urodzin przywódcy Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Jednak największą spuścizną po czasach poprzedniego ustroju jest, oprócz budynków, struktura Uniwersytetu.


Barykady z książek


    Od razu po wojnie powstał pomysł utworzenia we Wrocławiu uniwersytetu, na bazie uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Inicjatorami tej idei byli lwowscy profesorowie, Stanisław Kulczyński (botanik) i Stanisław Loria (fizyk), założyli w tym celu Grupę Kulturalno-Naukową. Pozyskali poparcie Bolesława Drobnera, uczynionego 15 marca 1945 roku pełnomocnikiem prezydenta Wrocławia i wojewody dolnośląskiego. Wątpliwości budziły wciąż toczące się krwawe walki, skutkujące wielkimi zniszczeniami w mieście. Grupa profesorów, mająca założyć wyższą uczelnię w mieście, dotarła do Wrocławia 9 maja 1945 roku (a więc dzień po kapitulacji Niemiec!), zastając Wrocław i niemiecki uniwersytet w opłakanym stanie. „Grupa prof. Kulczyńskiego (…) wkraczała do miasta zniszczonego, palącego się, gdzie na ulicach leżały trupy jego obrońców, wałęsały się grupki maruderów zdolnych do wszelkich zbrodni. Trzeba było wiele optymizmu i wyobraźni, aby marzyć o odbudowie i życiu w pokojowym Wrocławiu”. Sam profesor wspominał: „Pierwsze nasze kroki skierowaliśmy w stronę gmachu głównego nad Odrą. (...) Wspaniały budynek barokowy rozcięty uderzeniem bomby na dwoje. Ocalałe skrzydła spoglądają na nas szeregami czarnych otworów ze szczątkami futryn i ram okiennych(...). Dostęp do gmachu zamyka barykada z książek rozmokłych i zaatakowanych pleśnią”

Akademicka Straż Bezpieczeństwa

    Grupa działała sprawnie, korzystając z pomocy Polaków oraz nielicznych Niemców, napotykała jednak wciąż nowe problemy. Z powodu zagrożenia szabrownictwem jeszcze w 1945 roku powołano Akademicką Straż Bezpieczeństwa, którą wyposażono w broń. Jej komendantem został późniejszy profesor filologii polskiej, Jerzy Cieślikowski. Zespół działał w pionierskich warunkach. Zajmowano się odminowywaniem budynków, rozbieraniem barykad, remontami i organizacją.
    Rząd Jedności Narodowej 24.08.1945 roku podjął o decyzję o utworzeniu z niemieckich uczelni polskiego Uniwersytetu i Politechniki, jednak z jednym budżetem, administracją i rektorem. Niestety, powstawały opóźnienia z powodów politycznych. „Ścierały się dwie postawy: zapał do pracy nad budową Uniwersytetu z niepewnością co do przyszłości państwowej Wrocławia. Entuzjazmowi, z jakim przedstawiciele nauki przystępowali do prac organizacyjnych i trudnych zadań budowlanych (…), nie towarzyszyło dostateczne poparcie decydentów politycznych, którzy długo nie byli pewni przynależności państwowej Wrocławia. Dopiero decyzje konferencji poczdamskiej stabilizowały (…) polskie władztwo w tym mieście”. Dzięki entuzjazmowi i poświęceniu Grupy Kulturalno-Naukowej, pierwsi studenci podjęli naukę już w roku akademickim 1945/1946.

Czerwony Uniwersytet

    Wydawało się wtedy, że Uniwersytet Wrocławski stanie się jedną z czołowych uczelni w powojennej Polsce. Kłody pod nogi aspiracjom grona profesorskiego zaczęła rzucać władza, która nie potrzebowała prężnej jednostki akademickiej. Rozpoczęły się naciski ideologiczne i wymagania, których niespełnienie owocowało niechęcią i jawnym hamowaniem przez władze rozwoju uczelni.  „Codzienność uniwersytecką chciano upodabniać do zakładów produkcyjnych. Miała się wiązać z założeniami planu sześcioletniego, walką o pokój, zdobyczami nauki radzieckiej”. Zmiany ustawowe w sprawie szkolnictwa wyższego były odbierane niechętnie. Władza starała się złamać opór i zmarginalizować uczelnię. Podzielono strukturę - z pierwotnej jednolitej uczelni wykiełkowała Politechnika, Akademia Rolnicza, Akademia Medyczna, Akademia Ekonomiczne i Wyższa Szkoła Pedagogiczna.
    W kolejnych latach w ramach walki o ideologizację studiów wprowadzono m.in.. szkolenia indoktrynujące kadrę, szykanowano nonkonformistów, wymagano działalności w ideologicznych organizacjach. Uniwersytet Wrocławski zaczął być w środowisku postrzegany jako „Czerwony Uniwersytet”.
    Zmiana w podejściu władzy lokalnej i centralnej nastąpiła dopiero po roku 1956. Wraz z ogólnopolską odwilżą nastąpił koniec sowietyzacji wrocławskiej uczelni. Mogła rozwijać się dalej, ale pozostały ciężkie do odrobienia straty w stosunku do innych uczelni. Kto wie, czy gdyby nie niechęć władz, Wrocław nie stałby się akademicką stolicą Polski?


BIBLIOGRAFIA:
Historia Wrocławia w datach, pod red. Romualda Geresa, Wrocław 1996
Historia Uniwersytetu Wrocławskiego, Teresa Kulak, Mieczysław Pater, Wojciech Wrzesiński, Wrocław 2002

UWR na SocWroc:

Co to jest?

Wydział Chemii

Wydział Matematyki




TEKST JEST FRAGMENTEM PRACY MAGISTERSKIEJ OBRONIONEJ W PAŹDZIERNIKU 2011 NA DZIENNIKARSTWIE I KOMUNIKACJI SPOŁECZNEJ UWR

WIĘCEJ ARTYKUŁÓW TU

Tagi: UWr
17:51, jozjaasz , Teksty
Link Dodaj komentarz »
Następny mural

Po przerwie wracam ze zdjęciem murala przy placu Powstańców Śląskich. Wiem, że jest mało spektakularne, poprawię się.

mural

O muralach więcej też na Brzydkim Wrocławiu.

piątek, 19 sierpnia 2011
Największy wrocławski okręt

Przy ulicy Powstańców Śląskich znajduje się grupa ciekawych budynków. Trochę straszą, trochę fascynują. Mają jeden motyw przewodni: udają statki.  Jest to efekt zamierzony - architekci nawiązali do nurtu architektury marynistycznej.

Poniżej zdjęcia jednego ze "statków", autorstwa alter_j

galeriowiec

galeriowiec

galeriowiec

galeriowiec

galeriowiec

czwartek, 04 sierpnia 2011
Pierwszy powojenny wieżowiec we Wrocławiu

Kontynuując owocną współpracę z utalentowanym fotografem alter_j, zamieszczam zdjęcia jego autorstwa, przedstawiające pierwszy wieżowiec wybudowany po wojnie w naszym mieście.

Dom Naukowca (zwany też Domem Profesorów) mieści się przy Placu Grunwaldzkim. Nazwa pochodzi od faktu, że budynek przeznaczony był dla pracowników PWr. Powstał w latach 1959/1961. Za swą nowatorską formę otrzymał tytuł Wrocławski Dom Roku 1961, był więc pierwszym laureatem tego konkursu. O samym plebiscycie (bardzo ciekawa i wyjątkowa rzecz!) zamierzam kiedyś stworzyć osobny cykl, lub obszerną notkę.

Dom Naukowca

dom naukowca

dom naukowca

wtorek, 02 sierpnia 2011
Plac Społeczny

Plac Społeczny jest wielką dziurą w środku miasta. Wiecznie zakorkowany, nawet w czasach przed remontem estakad. Stworzony z rozmachem, na miejscu specjalnie w tym celu wyburzonych kamienic, składa się z tras naziemnych, podziemnych i nadziemnych. Nie jest zbyt przyjazny użytkownikom, zwłaszcza niezmotoryzowanym. Jeśli chce się przejść z jednej strony na drugą, to korzystając z podziemnych tuneli traci się dużo czasu. W tym momencie trwają remonty estakad - tymczasowe, gdyż za dwa lata zostaną rozebrane, a w ciągu lat kilkunastu plac ma się zmienić nie do poznania.

Autorem zdjęć jest wybitny przedstawiciel świdnickiej bohemy :) - alter_j.

estakada

estakada

plac społeczny

plac społeczny

estakady

estakada

sobota, 23 lipca 2011
PZPR

Dzień po dwudziestym drugim lipca chciałbym uczcić jedno z najważniejszych świąt PRLu tą notką.

Poniższe zdjęcia zostały zrobione w Kątach Wrocławskich. Czas leczy rany i zaciera ślady, więc w tym wypadku można się tylko domyślać, że napis głosił wcześniej "Witamy (?) zjazd PZPR". Autor - Maciek K.

pzpr

pzpr

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16